Login Accedi ^
Italiano
Registrati
Registrati su Weekeep! Trova i tuoi amici di Facebook, organizza i tuoi viaggi e visita oltre 1.000.000 eventi in tutto il mondo!
Accedi con Facebook
Accedi con Google+
Facebook Google+
X
RISULTATI
MAPPA
DETTAGLIO
$mapTile_Titolo
$mapTile_Immagine
$mapTile_Indirizzo
$mapTile_LastMinute
$mapTile_Durata
Località
Dormire
Mangiare
Offerte Speciali
Eventi
Mostra tutte le 7 categorieMostra meno categorie
Mostra tutte le 11 LOCALITAMostra meno località
Mostra tutte le 23 sistemazioniMostra meno sistemazioni
PREZZO : da € a
OSPITI :
CAMERE :
STELLE : da a
Mostra tutte le 13 categorieMostra meno categorie
Mostra tutte le 13 categorieMostra meno categorie

KORABIEWICE: dlaczego właśnie oni skradli moje serce - Tuptuś i Diego

Korabiewice, Poland Puszcza Mariańska, Polonia
Google+

Korabiewice - bo od nich zaczyna się ta historia - są niezwykłym schroniskiem. I jak to w niezwykłym miejscu, dzieją się tam rzeczy nie do pomyślenia we wszystkich innych miejscach przetrzymywania bezdomnych zwierząt, zwanych niesłusznie przytuliskami i schroniskami. Na przykład opiekunowie i wolontariusze spędzają sylwestra razem z ponad trzema setkami czworonożnych podopiecznych. Potem takiego sylwestra trzeba odespać, potem przyjeżdża się w Nowy Rok do schroniska znaaaaacznie później, niż inni. I trafia się trochę przypadkiem do boksu, do którego nie wchodziło się wcześniej, bo pracowało się z psami z zupełnie innej części schroniska. I tak nawiązuje się przyjaźń z dwoma kolejnymi wyjątkowymi (bo czyż każdy pies nie jest wyjątkowy?) stworzeniami: Tuptusiem i Diego.

Obaj nieszczególnie mali ;) Obaj wykastrowani. Obaj ogromnie towarzyscy i szukający kontaktu z człowiekiem. Na tym podobieństwa sie kończą. Tuptuś jest dość muskularnym, czarnym, beżowo podpalanym szorstkowłosym kudłaczem, a Diego krótkowłosym, smukłym rudzielcem.

Tuptuś urzeka swoją niespożytą energią i radością. Nie może doczekać się, kiedy człowiek wejdzie do jego boksu i w końcu przypnie smycz. A potem, już na spacerze, nie może doczekać się kolejnego smaczka, więc zgodnie z wszelkimi wymogami tresury klikerowej proponuje co i rusz coś innego, co być może zostanie nagrodzone upragnionym smakołykiem - siada, waruje, daje łapę, znowu waruje, daje łapę, siada, waruje, siada, daje łapę, okręca się w kółko, i wciąż spogląda z nadzieją na opiekuna w oczekiwaniu na kawałek wątróbki, parówki, psiej kiełbasy...

Diego wprawdzie także z niecierpliwością czeka na wyprowadzenie z boksu, ale jest znacznie bardziej zrównoważony, niż wulkan energii Tuptuś :) Smaczki nie robią na nim specjalnego wrażenia, znacznie ważniejsze jest to, gdzie znajduje się Tuptuś. Bo Tuptuś jest dla Diega punktem odniesienia, gdzie Tuptuś, tam Diego, więc wydawać by się mogło, że Diego bez Tuptusia nie istnieje. Ale wystarczy odejść z Tuptusiem nieco dalej, tak by zniknąć z pola widzenia Diego i rudzielec przekierowuje swoją uwagę z ogoniastego towarzysza na człowieka. A przy okazji smaczki też zaczynają jakby mocniej pachnieć i lepiej smakować. I całkiem miło jest udowodnić, że potrafi się siadać, warować, zostawać :)

Marzymy po cichu, że dobrze byłoby, gdyby to dostojny, spokojny Diego pierwszy pojechał do domu, bo mamy wrażenie, że Tuptuś bez problemu odnajdzie się w nowym boksowo-schroniskowym towarzystwie. Obawiamy się, że dla Diego utrata Tuptusia byłaby sporym stresem. Ale oczywiście każda propozycja domu dla któregoś z przyjaciół będzie przez nas brana pod uwagę.

Jednocześnie zaznaczamy, że żaden z psów nie zostanie wydany na łańcuch do budy czy do kojca. Nie wchodzi w grę pilnowanie budowy, zakładu pracy czy nawet posesji! Tuptuś i Diego to wprawdzie sporych rozmiarów, ale jednak zdecydowanie psie przytulanki. Bardzo cenią czułość i bliskość człowieka. Potrzebują kontaktu z opiekunem tak często, jak tylko to możliwe. Są psami do mądrego, odpowiedzialnego kochania, a nie do zatrudnienia na etacie w charakterze bezpłatnego stróża!

Zapraszamy gorąco do odwiedzin w Korabiewicach i poznania osobiście bohaterów tego wydarzenia.
Prosimy też o wsparcie finansowe ich pobytu w schronisku:

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/42a
03-772 Warszawa

05 1370 1109 0000 1706 4838 7319
tytuł: Tuptuś i Diego

Wszelkich możliwych informacji na temat Falkora udzielą z przyjemnością Joasia (501 242 120), Kasia (602 589 535) lub Małgosia (519 615 975).


_________________________________________________________



Falkor - dlaczego nadałam mu takie dziwne imię? Bo Falkor to przynoszący szczęście smok z "Niekończącej się historii". I mam gorącą nadzieję, że samo smocze imię przyniesie temu pięknemu psu szczęście w postaci domu.

Inna sprawa, że "mój" schroniskowy Falkor od początku przypominał mi tamtego filmowego. Brązowe oczy spoglądające spod rudo-beżowych rzęs, opadająca na nie grzywa rudych włosów i jedwabista sierść, która - jestem tego pewna! - powiewałaby dumnie unoszona podmuchami wiatru, gdyby tylko Falkor miał człowieka, do którego mógłby pędzić na złamanie karku.

Ale człowieka nie ma, jest tylko to wydarzenie i smutna schroniskowa historia tak podobna do tysięcy innych smutnych schroniskowych historii :(

Falkor mieszkał za domem byłej właścicielki schroniska, zdziczały, wycofany, zapomniany przez świat i ludzi. Nie wiemy, jak długo to trwało, zanim został "odkryty" przez nowych opiekunów i umieszczony w boksach bliżej schroniskowej lecznicy. Po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że towarzyszom Falkora z boksu udało się go zdominować :( Natychmiast zapadła decyzja o przeniesieniu go do boksu z niedużymi suczkami, wśród których Falkor poczuł się znacznie lepiej. Wprawdzie nie zaprzyjaźnił się z żadną z nich i żyje trochę w swoim własnym świecie, ale otworzył się na człowieka, co jest sporym sukcesem, ponieważ wcześniej był tak niepewny i przerażony, że ze wszystkich sił starał się unikać kontaktu z ludźmi :(

Falkor jest młodym samcem. Ze zdziwieniem odkryliśmy, że jest wykastrowany i być może to był powód, dla którego psi towarzysze tak łatwo zaszczuli Falkora w boksie :(

Falkor powoli uczy się zaufania do ludzi. Na widok znanych osób podchodzi do furtki lub przynajmniej merda przyjaźnie ogonem zachowując pewien dystans. Jeszcze jest niepewny i wycofuje się do budy przy gwałtowniejszym ruchu... Jeszcze nie do końca dał się przekonać, że szczotkowanie może być bardzo przyjemną rzeczą... Jeszcze próbuje robić uniki przy zakładaniu obroży i smyczy... Jeszcze opiera się przed wyjściem z boksu... Ale kiedy już uda się Falkora trochę siłą a trochę łagodną perswazją z tego boksu wyciągnąć - Falkor wwąchuje się zachłannie w każdy listek, każde źdźbło trawy. I wcale nietrudno wyobrazić sobie, jak gna przez łąkę do swojego człowieka, a wiatr przeczesuje pasma pięknej sierści Falkora :)

No tak, bo trzeba przecież wyjaśnić, dlaczego Falkor jest - moim zdaniem - najpiękniejszym psem w schronisku! Rude psy nie są rzadkością, ale sierść Falkora nie jest po prostu ruda. Na szatę Falkora składają się włosy rude, białe i czarne - przemieszane ze sobą jak ziarenka papryki, soli i pieprzu. No i oczy! Smutno, ale także z nieśmiałą nadzieją wyzierające spomiędzy opadającej na nie grzywy. Jedwabista sierść, której nawet schroniskowa niedola nie pozbawiła resztki połysku spływa ze szczupłego ciała Falkora łagodnymi pasmami. O, tak! Falkor jest piękny!

Kto nie wierzy, może sam się przekonać: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.381154101932683.80721.100001142906793&type=3

Choć nie wykluczam, że może to moja miłość do niego sprawia, że widzę go jeszcze piękniejszego, niż w rzeczywistości ;)

Dusza Falkora też jest piękna - nieśmiała, łagodna, spokojna i smutna :( Czy ktoś oprócz mnie zdoła do niej dotrzeć? Wierzę głęboko, że tak!

Falkor mieszka w byłym schronisku w Korabiewicach pod opieką fundacji Viva! Oczywiście tym, na czym zależy nam najbardziej, jest znalezienie domu dla Falkora. Nie hotelu czy DT, ale domu z prawdziwego zdarzenia, na dobre i na złe, do końca życia, a nawet do końca świata!

Gdyby jednak ktoś zakochany w Falkorze równie mocno, jak ja, nie mógł dać mu domu, za to mógł i chciał objąć go wirtualną adopcją - będziemy bardzo wdzięczni w imieniu Falkora i naszym - jego opiekunów i jedynych jak na razie przyjaciół.

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/42a
03-772 Warszawa

05 1370 1109 0000 1706 4838 7319
tytuł: Falkor

Wszelkich możliwych informacji na temat Falkora udzielą z przyjemnością Joasia (501 242 120) lub Małgosia (790 102 267).

Veniteci a trovare
il 1 ottobre 2014

Che Tempo fa

Recensioni

Caricamento...
Caricamento...
In questa zona i nostri Partner offrono: