Login Accedi ^
Italiano
Registrati
Registrati su Weekeep! Trova i tuoi amici di Facebook, organizza i tuoi viaggi e visita oltre 1.000.000 eventi in tutto il mondo!
Accedi con Facebook
Accedi con Google+
Facebook Google+
X
RISULTATI
MAPPA
DETTAGLIO
$mapTile_Titolo
$mapTile_Immagine
$mapTile_Indirizzo
$mapTile_LastMinute
$mapTile_Durata
Località
Dormire
Mangiare
Offerte Speciali
Eventi
Mostra tutte le 7 categorieMostra meno categorie
Mostra tutte le 11 LOCALITAMostra meno località
Mostra tutte le 23 sistemazioniMostra meno sistemazioni
PREZZO : da € a
OSPITI :
CAMERE :
STELLE : da a
Mostra tutte le 13 categorieMostra meno categorie
Mostra tutte le 13 categorieMostra meno categorie

BUSHMILLS pres THE HORRORIST

DOM Piotrkowska 138/140, Łódź, Polonia
Google+

THE HORRORIST

[THINGS TO COME RECORDS]
NEW YORK USA

REBUS
WIKTOR SKOK
BOMBCHEN
MR VON FETYSZ

wstęp 30 pln w przedsprzedazy https://www.biletomat.pl/imprezy/bushmills-pres-the-horrorist-524/
w dniu 40 pln

www.thingstocome.com
http://www.myspace.com/oliverchesler
http://thehorrorist.thingstocome.com/
https://www.facebook.com/pages/THE-HORRORIST/258353651584?fref=ts
https://www.facebook.com/pages/Oliver-Chesler/103740172998101?fref=ts&rf=114622755219622
http://www.discogs.com/artist/4344-Horrorist-The
https://www.facebook.com/thehorrorist?fref=ts
http://thehorrorist.com/

PUNK + TECHNO. WYBORNY FINAŁ „MEZALIANSU”
Jeżeli uważasz że punkowa energia oznacza użycie j e d y n i e gitar, bassu, perkusji i wokalu, a punkrocker nie może w żadnym wypadku lubić techno możesz spokojnie darować czytanie tego artykułu. Jeśli jednak jesteś wystarczająco otwarty, wiesz że punk od samego początku używał elektroniki. Właściwe byłoby rzucić kilkoma zachętami aby przekonać uprzedzonych. To zbędne, opisywany akt działa znakomicie sam, być może potrzebuje tylko krótkiego opisu. Poznaj jednego z najlepszych wymiataczy. The Horrorist – o nim mowa, to jedno z maksymalnych zjawisk na współczesnej scenie – to także kolejny szyld pod którym operuje Oliver Chesler.

Nie musiałeś być „depeszowcem” aby kiedyś obejrzeć dokument 101(reż. David Dawkins Chris Hegedus,1989) o amerykańskiej trasie Music For The Masses Depeche Mode. Zupełnie łatwo było tam zauważyć malowniczego punkowca z dwoma irokezami, który był jednym ze zwycięzców castingu (sic!) na grupę fanów, towarzyszących bandowi podczas tournée przez USA.. Podczas gdy opisywany typ był wówczas tylko częścią tła dla superbandu, wkrótce miał stać się głównym aktantem.
Po latach bycia new wave punkiem, kibicem grup typu Front 242, Front Line Assembly, Nitzer Ebb, The Klinik, Skinny Puppy, Oliver Chesler sam przejął stery. Przeszedł drogę wspólną wielu uczestnikom sceny punk. Od analogowego, gitarowego punka do elektroidalnej nowej fali i industrialu. Obowiązkowym krokiem przyśpieszonej ewolucji stało się hardcore techno przełomu lat 80. / 90. Z miłośnika synth popu, new wave szybko przerodził się w aktywistę sceny, gdzie był jednym z głównych rozgrywających. Od końca lat 90. zaczął realizować muzykę i wydawać płyty pod aliasami takimi jak: DJ Cybersnuff, DJ Silence, DJ Skinhead czy Narcanosis. Zajęcia didżeja, producenta, promotora były tylko częścią z jego ówczesnych aktywności. Pracował z najlepszymi w tej branży, takimi jak Adam X czy Frankie Bones współpracował z Industrial Strength Records, Sonic Groove itd. itd. Od 1997 nagrał około 70 dwunastocalowych singli i epek ze wszelkimi rodzajami hardcore’owego techno i electro. W tamtym okresie razem z bratem Alexandrem Cheslerem (także czynnym muzykiem, stojącym za projektem Acrosome) założył Things To Come Records.
Po serii 12’ calowych winyli, przełom milenium przyniósł nieokrzesanemu nowojorczykowi pierwszy megahit: One Night In NYC. Kapitalny song rozsławił jego imię w Europie i na długo stał się przebojem na całym świecie. One Night to niepowtarzalny kawałek. Tekst jest historią eskapady pewnej 15latki z przedmieść wielkiego miasta. Niedoświadczona nastolatka urywa się wieczorem do Nowego Jorku - mrocznego epicentrum zepsucia. Dalszy ciąg jest łatwy do przewidzenia. Nocne kluby, złe towarzystwo itd., oprócz zatracenia się w tańcu w jadłospisie pojawiają się pigułki. Biedna dziewczyna kończy u jakiegoś maniaka, który używa jej „all night”. Wyśpiewana beztroskim (do chwili!) głosem historia trafia do nas jak zwykła big city tale lub notatka kryminalna porannego wydania wiadomości.
Mimo tego kawałka The Horrorist nie stał się klubowym zjawiskiem dla bezmyślnych małolatów uprzyjemniających sobie rozrywkę sztucznymi stymulantami. Kolejne single a przede wszystkim coraz częstsze i lepsze shows dowiodły, że Horrorist to coś więcej niż tylko jednorazowy hit.
Jego macierzysty label Things To Come (nazwa jak tytuł nakręconego w latach 30. XX wieku „antycznego” filmu Sci-Fi według opowiadania H.G. Wellsa) szybko stał się domem dla dobrej muzyki, dotąd niedostatecznie obecnej na scenie tech w USA. Oliver i spółka postawili na futurystyczną, mechanoidalną muzykę. Ich specjalnością stało się modernistyczne techno z korzeniami w punk, new wave i EBM. Takie są zresztą źródła całej poetyki wydawanych tam projektów, m.in. Acrosome, Hypnotizer z Berlina, Adama X, Millimetric z Francji czy belgijskiego neo EBM aktu - Ionic Vision. Kilka lat temu, nie paląc za sobą mostów, wybierając najlepszą opcję, Oliver pozostawił NYC i przeniósł główną siedzibę labelu oraz swojego Horrorist do Berlina. Tutaj na Prenzlauerbergu ma swoje studio i biuro Things To Come. Lokalizacja pozwoliła mu lepiej zinwadować klubowy światek Kontynentu. W Europie nie ma już dziś właściwie miejsc, gdzie nie trafiłby The Horrorist
Live, generuje niesamowitą energię, Oliver Chesler nie popełnił nigdy błędu bycia nadętym didżejem czy muzykiem uważającym się za supergwiazdę. Stawia wszystko na jedną szalę i nie przebiera w środkach. To non stop nadpobudliwy frontman a nie flegmatyk wpatrzony w ekran swojego laptopa. Wszystko jest na 100%. Interaktywny show osiąga apogeum gdy uzbrojony jedynie w mikrofon bezprzewodowy i przenośny halogen, gotowy na wszystko solista zbliża się bezpośrednio do publiczności, wchodzi w tłum i wykrzykuje swoje chwytliwe frazy. Dawka adrenaliny ujawniająca się na koncertach The Horrorist byłaby zabójcza dla jakiegoś otumanionego narkotykami freaka. Przypominają one raczej punkowe gigs z pogo i kompletnym kontaktem scena – publika.
Jeśli zwracać uwagę na jakieś hierarchie, to Oliver Chesler jest już klasykiem. Mimo że ma za sobą dopiero dwa albumy, to ich ranga nie jest do podważenia. Zarówno na Manic Panic (2004) jak i ubiegłorocznym Attack Decay, Oliver Chesler wykreował pozbawioną wielkich pretensji super muzykę. Obie płyty mówią same za siebie. Repertuar oszałamia wielobarwnością: niesie szeroką rozpiętość dźwięków i całą plejadę emocji - od agresji po humor i kpinę. Nic nie może być lepszego od naładowanego obłąkaną potencją kopa made by Horrorist. Brutalny beat roznosi na kawałki wszelkich opornych, albo dajesz się ponieść albo natychmiast to kasujesz.
Mimo, że twórczość Cheslera ma swoje korzenie w latach 80. jej feeling jest ze wszechmiar współczesny. Zero archaizmu, The Horrorist jest jak najbardziej for now. Od sztormu gabber hardcoreowego techno po electro punkowe hymny; od nowofalowego break elektro do morderczych ataków hardcore z tempem 240 bpm - Skandowane wokale, ironiczne teksty o sporej dawce czarnego humoru przekazują sporo cynizmu i negacji, w efekcie są jednak witalne i przebojowe. Estetyka The Horrorist jest osadzona w municypalnym klimacie mrocznych klubów i nocnego życia wielkiego miasta. Liryki Olivera są narratywne, w pewien sposób autobiograficzne i nawiązują wprost do osobistych doświadczeń autora. Pilotujący album Attack Decay singel 13 Dobermans zahacza o przygody małoletniego Olivera w urban dżungli Nowego Jorku. Jako wystylizowany punk z makijażem napotykał na problemy z bezmózgimi osiłkami. Miał jednak czarnoskórych tough kumpli, na których mógł liczyć. Ulubioną zabawą paczki było wypuszczanie samotnego, zielonowłosego Olivera na wabia. Gdy miał być już zaatakowany przez tamtejszych „karków”, zza rogu wyskakiwała załoga rzeczonych Dobermanów. Podobnie barwnie jawi się geneza tracku Sex Machine (opowieść o nowojorskim sąsiedzie Cheslera – ofierze seksoholizmu i krystalicznej metamfetaminy). Inne groteskowe liryki opiewają mezalianse, miłosne zawody (skojarzenia z niezapomnianym Liaisons Dangereuses zupełnie na miejscu) oraz nuklearną destrukcję. Z ironicznej aury tych tekstów przenika jednak minorowy ton kogoś, świadomego wszechobecnej technologii, skazania na system i związanego z tym zagrożenia. Tak naprawdę, The Horrorist jest w istocie dead serious.
Podczas kilkunastoletniej kariery jego muzyka i wizerunek ewoluowały. Można to prześledzić na fotach w internecie. Aktualnie, na żywo Oliver Chesler występuje z przyjaciółką Festes Weiss, która wspomaga go tak na scenie jak i jest projektantką jego prostych, mundurowych kostiumów. Dbałość o wyrazisty image pozostała Horroristowi do dziś, ubrany na czarno, w czarnym makijażu, w robotoidalnych rękawicach wygląda jak ekscentryczny humanoid miejskiej apokalipsy w minimalistycznej, bunkrowej scenografii.
Motto wytwórni Things To Come brzmi Stand By The Innovators. Nowatorskie podejście do muzyki i punkowa postawa sumują się tu na ultraatrakcyjną całość, która potrafi połączyć publikę punkową, industrialno gotycką z typowymi klubberami. Skoncentrowani na electro/new wave, ostrym schranz techno i EBM industrial otrzymują tu wyborną mieszankę ulubionych tematów, reszta także ulega unikalnemu nerwowi i pasji. The Horrorist tworzy piosenki. Doskonałe kawałki, a nie ciągnący się, monotonny podkład do jakiegoś płytkiego transu na parkiecie. Każdy utwór ma strukturę songu a większa część to gotowe hity.
Muzyka Horrorist będzie jak nocna mara dla każdego, kto boi się mocnych bitów i ultraagresywnego techno. Zabrzmi jak rzecz stworzona na miarę dla wszystkich wyzbytych sztucznych uprzedzeń. Horrorist jest absolutnie in your face, wprost, bez zahamowań. Dotarliśmy do czasów gdy uwielbienie syntetycznych bitów nie oznacza potępienia wśród rzeczników gitarowego hardcore’owego noise. I na odwrót. Warto korzystać z szerokich inspiracji. Wire to the ear! txt. Wiktor Skok
(artykuł ukazał się w magazynie Blud w 2008 r)

Od chwili publikacji powyższego minęło sporo czasu. Oliver Chesler aka The Horrorist nie złożył broni. Mimo zalewu kserokopii, marnych naśladowców oraz nieustającej fali muzycznych nieporozumień, jego twórczość jest wciąż na miejscu. Konsekwencja i jakość nadal sprawdzają się doskonale.
W 2011 światło dzienne ujrzał Joyless Pleasure. Do dojrzalszej muzyki The Horrorist wdarła się melancholijna nuta. Przekłada się na klimat daleki od starych opętańczych aggro technicznych nawałnic. Stuprocentowa burza skontrapunktowana została z zupełnie niespotykanymi „paraakustycznymi” utworami. Doprawdy, momentami brzmią kompletnie wicked!
Od czasów burzy i naporu znaczonych kompozycjami o 240 BPM, The Horrorist przebył wyboistą ścieżkę wielu ewolucji. Ale w przeciwieństwie do wielu kompromisowych weteranów, Oliver Chesler nawet na chwilę nie łagodnieje. Całkiem niedawno maniak terrorysta z NYC powrócił albumem Fire Funmania (2013) Potencjał niegdysiejszych ultramocnych gabberowych bitów wyraził w zgoła odmiennej formie. Słyszysz jakby garażowy, minimalistyczny wstęp, by po chwili znów zostać kopniętym w sprawdzony sposób. Innowacje nie przeszkodziły pancernym blastom. Muzyka The Horrorist jest dziś przebogata. Electro, piromania, old-school electro, modern electroclash, nu wave, kinky seks, new wave, nu-goth, industrial plus plus …w tych dźwiękach odnajdziesz jeszcze wiele więcej.
Aktualnie Oliver kursuje regularnie między Europą a Stanami. Podczas tegorocznych, wiosennych podróży odwiedzi Łódź. Zero wątpliwości, ten wieczór będzie należeć do najmocniejszych w historii tutejszej sceny klubowej. Przygotujcie się na power!

Veniteci a trovare
il 21 marzo 2014

Che Tempo fa

Recensioni

Caricamento...
Caricamento...
In questa zona i nostri Partner offrono: